forum bukmacherskie akcesoria odzież narciarska Telewizycjne pragramy muzyczne zakłady sportowe

Archiwa niusów - Dotychczasowy szef ABW dostał 18 tys. nagrody za "cud nad Wisłą"

2008-01-30  
Dotychczasowy szef ABW dostał 18 tys. nagrody za "cud nad Wisłą"
Bogdan Święczkowski, dotychczasowy szef ABW
TVN24
Przewodnictwo ABW za rządów PiS było nad wyraz hojne dla... siebie. Lekką
ręką pięć razy do roku przyznawało sobie i funkcjonariuszom nagrody. Nie za
osiągnięcia, ale tylko dlatego, że w budżecie była wolna gotówka.
Szczególną premię - 18 tysięcy złotych - dostał szef ABW Bogdan Święczkowski
- pisze "Gazeta". A wszystko z okazji 87. rocznicy Bitwy Warszawskiej.
Wniosek o uznaniową premię dla Święczkowskiego napisał jego zastępca Marek
Wachnik. Pismo do premiera Jarosława Kaczyńskiego zostało przygotowane 30
sierpnia, a więc dwa tygodnie po rocznicy starcia z Sowietami. Dowód jest
lakoniczny. Wachnik prosi o 18 tysięcy brutto nagrody dla swego szefa "z
okazji 87. rocznicy Bitwy Warszawskiej". Innego uzasadnienia nie ma. Szef
rządu na zaległy wniosek "z okazji cudu na Wisłą" zareagował bez zbędnej
zwłoki. Na dokumencie napisał treściwie: zgoda i podpisał się z imienia i
nazwiska. 3 września kierownik sekretariatu premiera odpisał Wachnikowi, że
Kaczyński zgadza się dać dodatkowe pieniądze Święczkowskiemu.
wczesny szef ABW nie widzi tu nic nadzwyczajnego, bo nagrody w Agencji poprzedni
przyznawane pięć razy w roku. Też z okazji sławnych bitew? "Nie" - zapewnia.
Nagrody dzielono z okazji: 6 kwietnia, czyli w dniu święta ABW, 3 Maja, 15
sierpnia, 11 listopada i na Boże Narodzenie. Dawny szef ABW nie sądzi, że 18
tysięcy za "Cud nad Wisłą" to niezmiernie dużo pieniędzy. - Mniej więcej pensja
brutto szefa ABW - mówi. - Nie widziałem samego dokumentu, ale miło, że
jeden z moich zastępców dobrze ocenił moją pracę, a szef rządu się z tą
oceną zgodził. Święczkowski przyznaje, że w sumie wziął trzy, może najwyżej
czwórka nagrody. Przy czym pamięta, że ta z okazji Cudu była najwyższa.
- Gratyfikacje dostawali wszyscy. Nie tylko ja, ale i zastępcy, szefowie
delegatur, a przede wszystkim funkcjonariusze w terenie. Przypuszam, że
podobne nagrody ówczesny dzielone w innych służbach -przekonuje Święczkowski.
Twierdzi, że starał się różnicować wysokość wypłat, ale przyznaje
jednocześnie, że nie wcześniejszy to nagrody za jakieś szczególne osiągnięcia, ale
ogólnie za pracę: skoro dawny na to środki, to z jakiego powodu ich nie
rozdysponować - tłumaczył gazecie. Skądże pochodziły pieniądze? Święczkowski
nie chce zdradzać szczegółów, ale z informacji "Dziennika" wynika, że w
Agencji funkcjonował szczególny mechanizm. Polegał na tym, że budżet na
wynagrodzenia był przewidziany na konkretną liczbę etatów. Tyle, że w ABW
dawny poważne braki kadrowe, liczone w setkach osób. Zostawała więc wolna
gotówka, która po części była przeznaczana na nagrody.
A sama Bitwa Warszawska? Czy Święczkowski wie, o co w niej chodziło, skoro
dostał za nią nagrodę? - To był świetny ruch oskrzydlający. Polskie
wojska wbiły się nad Narwią pośrodku armię Tuchaczewskiego, a armię konną
Budionnego - przypomina sobie. Prawie się zgadza. Tylko nie nad Narwią, a
nad Wieprzem - poprawia "Gazeta".
« powrot
Copyright 1996-2008 Klika Onet.pl SA
 

Losowe archiwa

Szwaby: powietrzna podaż dla nudystów
Polscy imigranci żerują na brytyjskim socjalu
Makler z Societe Generale postawiony w wcięcie oskarżenia
Przejście graniczne w Rafah pozostaje otwarte
57 żołnierzy pojedzie na misję do Czadu